Tomasz Pawlak: już jako dzieciak wymyślałem animacje

Filmowy Skarbnik już dotarł do Tomasza Pawlaka. Autora filmów takich jak „Potencjalne problemy dozorcy Mariana”, „Drumla” i zwycięskiej „Alegorii ekologicznej” zapytaliśmy o jego inspiracje, Polaków i podróże w czasie.

Anna Pordzik: Czy inspiracją do powstania filmu „Alegoria ekologiczna” były Pana własne doświadczenia?

Tomasz Pawlak: Najbardziej zainspirowało mnie to jak często ludzie mówią „kiedyś było lepiej”. Dzieciństwo spędziłem jeszcze w czasach komuny i pamiętając tamten system mam raczej odwrotne doświadczenia. Drugą inspiracją był fakt, jak bardzo szybko zmieniają się miejsca. Gdy dziś odwiedzam osiedle, na którym się wychowałem, to ono zupełnie już nie przypomina tego z mojego dzieciństwa. Czas mocno je zmienił, nachodzi pytanie jak za 30 lat będzie wyglądała na przykład puszcza Białowieska.

Polski styl uprawiania wakacji już od jakiegoś czasu jest gorącym tematem. Czy z Polaków łatwo się śmiać?

Myślę, że bardzo łatwo. Wydaje mi się, że to nasze nieskrępowane rozpasanie na wakacjach jest odpowiedzią na ten pozostały czas, podczas którego musimy być systematyczni. To przeciwwaga na te wszystkie męczące godziny spędzone w pracy, szkole czy nad domowymi obowiązkami. Inną sprawą jest to, że lubimy wszystko robić szybko (bo czas to pieniądz), jakoś tak byle jak i oszczędnie. Nie zapomnę, jak poszedłem na Warszawską plażę i zobaczyłem wypoczywających ludzi obok sterty śmieci, które by spokojnie wypełniły trzy kontenery. Na samej górze tej sterty stało trzech bezdomnych i wybierali co lepsze kąski, a obok plażujący, ziewają na kocykach, dziwny widok.

Głównym tematem Pana animacji są najczęściej polskie grzechy narodowe; w „Alegorii ekologicznej” mamy ich cały wachlarz w każdym krajobrazie. Z drugiej strony, równie często Pana bohaterowie są wynalazcami i konstruktorami. Czy tak według Pana można scharakteryzować Polaków jako naród?

Jestem zdania, że Polacy są bardzo kreatywni i zdolni, ale niestety środowisko uważa ich twórczość za niepotrzebną. Znam bardzo dużo takich wynalazców, konstruktorów i twórców animacji działających tak jak Ildefons we własnym garażu. Wszelakie próby wyjścia z niego skończyły się dla nich prawie tragicznie. Odnoszę wrażenie, że system polityczny szepta do uszu, że nie potrzebuje bohaterów, Koperników, Chopinów i Sienkiewiczów, tylko kasjerów w supermarketach, operatorów wózków widłowych i pracowników magazynowych.

   

Odnoszę wrażenie, że lubi Pan swoich bohaterów. Czy mam rację?

Tak, bardzo ich lubię. Nad filmem animowanym takim jak „Alegoria” pracuje się około roku czasu, więc trudno by mi było obcować tak długo z bohaterem, którego bym nie lubił.

Widzowie festiwali filmów niezależnych rozpoznają Pana filmy już po pierwszych sekundach projekcji. Dlaczego spośród różnych technik animacji wybrał Pan rysunek?

Cieszy mnie, że widzowie tak szybko rozpoznają moje filmy, staram się zawsze żeby w nowym filmie był jakiś most łączący go z wcześniejszymi. Często na drugim planie w rolach statystów pojawiają się bohaterowie moich wcześniejszych animacji, znakiem rozpoznawalnym może być też ten charakterystyczny bełkot. Dlaczego rysunek? Zawsze staram się by nowy film wizualnie różnił się od wcześniejszych, dużo technik już wykorzystałem, a że film ten jest dość optymistyczny, wiadome było, że musi być kolorowy, wręcz kiczowaty. Jako że wcześniejszy mój film „Drumla” był malowany farbami, stwierdziłem, że tym razem użyję kredek.  Trochę też chciałem odświeżyć tę zapomnianą technikę, uważaną przez wiele osób za przeznaczoną wyłącznie dla dzieci.

  

Jak zaczęła się Pana przygoda z animacją?

Studiowałem grafikę i malarstwo na ASP i tam na drugim roku doszedł nam nowy przedmiot – animacja. Wcześniej film animowany to była dla mnie czarna magia. Już jako dzieciak wymyślałem animacje, jednak nie robiłem ich w takiej formie jak dziś, tylko kończyłem na wizualizowaniu.

 

Gdyby znał pan tajniki konstrukcji niezwykłej maszyny pana Ildefonsa, czy zdecydowałby się Pan o podróż w czasie?

Jak najbardziej, ale pamiętajmy, że Ildefons stworzył także inny wehikuł, maszynę która zamienia wszystko w alkohol. Długo zastanawiałem się jaki sprzęt byłby dla nas polaków atrakcyjny i ta maszyna wygrała.

 

Biografia i filmografia Tomasza Pawlaka

Fotosy: Filmy Tomasza Pawlaka