Absurd po raz Jedenasty!

Środa, wieczór. Ciemne chmury nadciągnęły nad Katowice; poleciały pierwsze krople. Klimat dorównywał tegorocznej produkcji Denis’a Villeneuve

Nie przeszkodziło to kilkudziesięcioosobowej grupie ludzi przybyć do Krypty Absurdu, jak zaznaczyli Organizatorzy, już po raz jedenasty. Nie przypadkowo liczba „11” pojawiła się po raz kolejny w ilości wyświetlanych filmów.

Tradycyjnie swoje absurdalne pragnienie można było gasić kraftowym piwem w jednej ręce, zaś w drugiej trzymać wybrankę (wybrańca) swojego życia.

I w atmosferze reklamy o prezerwatywach (z nutką egzorcyzmów), horroru z selfie w tle czy przeuroczej animacji o wielkim pożądaniu do posiadania wszystkich koron świata można było doznać absurdalnego katharsis, stwierdzić „Hej, przecież nie jestem aż takim świrem, jakim mnie zwą” i wrócić do swojego mieszkania podskakując w rytm „I am Barbie girl”.

Poniżej przedstawiamy Wam krótką fotorelację.