„Brigsby Bear” – Wszyscy jesteśmy Jamesami (Ars Independent)

26 września rozpoczęła się siódma edycja Ars Independent. Festiwal otworzył film „Brigsby Bear” w reż. Dave’a McCary’iego.

Rytm dnia Jamesa wyznaczony jest od lat. Poranne włączenie zasilenia, nauka, obowiązki, seans ukochanego serialu „Brigsby Bear”, podanie sobie dłoni przed kolacją, wyłączenie prądu, włączenie latarki, skierowanie jej na twarz jednej ze Smiles Sisters i wślizgnięcie się placów pod kołdrę.

Spod rozświetlonej niebieskim światłem kopuły na dachu James obserwuje sztuczne świetliki i poruszającego się mechanicznie lisa, a najbliższymi przyjaciółmi chłopca są internetowe profile fanów serialu, z którymi komunikuje się na forum.

Życie chłopaka zmienia się diametralnie, gdy pewnego dnia do jego spreparowanego domu przyjeżdża kordon policji i zakuwa jego rodziców w kajdanki. James staje się sensacją w lokalnych mediach, trafia do swojej oryginalnej rodziny i próbuje zrozumieć nowy, bardzo duży świat, w jakim się nagle znalazł.

Dzięki umiejętnie napisanemu scenariuszowi, „Brigsby Bear” w żadnym momencie nie jest ciężkim melodramatem. Dramatyczne traumy biologicznych rodziców Jamesa i adaptacja do nowego środowiska jest potraktowana z perspektywy głównego bohatera. Jego pobłażliwość i naiwność prób zrozumienia zasad dyktujących normy społeczne rozbrajają emocjonalne napięcie będące udziałem pozostałych postaci.

Filmy, które są prezentowane podczas gali otwarcia, zawsze są wizytówkami całego fetsiwalu. „Brigsby Bear” to pochwała filmu u podstaw, tworzonego przez grupę pasjonatów, którzy własnym wysiłkiem tworzą kostiumy, dekorację i efekty specjalne. To ukłon w kierunku twórców zdeterminowanych do stworzenia filmu, o jakich marzą od lat. Jednocześnie, w „Brigsby Bear” wszystko zaczyna się od oglądania – to obsesja Jamesa na punkcie Misia-bohatera jest narzędziem wykorzystywanym przez jego porywaczy, którym kształtują jego osobowość oraz przekazują edukacyjne treści; przyjaźń Jamesa i Spencera zaczyna się od rozmowy o jednym z odcinków serialu, i jak chłopiec wyzna aktorce grającej jedną z postaci, to właśnie serial czynił jego życie znośnym.

„Brigsby Bear” chce się oglądać w kółko, bo  ma wszystko, by zdobyć uznanie festiwalowej publiczności – umiejętnie wykorzystuje czar gier i dobranocek z lat 90., przywołuje pierwsze imprezy, alkohol i seks i przypomina o tym, że to właśnie my jesteśmy mieszkańcami „dużego świata”, w którym nawet niebo nie jest limitem.

Anna Pordzik

Fotosy: IMDb

Dodaj komentarz