Podążając za KULTEM vol. I

Pociąg Katowice – Gdańsk przyjechał na swój ostatni dworzec. Kiedy z niego wyszedłem poczułem charakterystyczną woń morza…
Wziąłem torbę w dłoń i ulokowałem się w hotelu z widokiem na Europejskie Centrum Solidarności.
Miałem trochę czasu, więc postanowiłem przejść się i odebrać akredytację z Centrum Festiwalu, ulokowanego w starych dokach.
        
Pierwszy mój film w reżyserii Giulio Pietroniego Śmierć jeździ konno” opowiadał o zemście za morderstwo rodziny, o przyjaźni, wyrównywaniu rachunków oraz pojednaniu czyniąc film nietuzinkowym dla odbiorcy. Dodatkowo muzyka Ennia Morricone wzbogaca film, wręcz wysyłając widza w świat Dzikiego Zachodu.

     

Drugi obraz, to film chyba w Polsce najbardziej rozpoznawalny – „SeksmisjaJuliusza Machulskiego. Tego filmu nie trzeba nikomu przedstawiać. Projekcja miała miejsce we wcześniej już wymienionym ECS. Przestronna hala, wraz z plakatami ze starych VHSów przedstawiała, że i tu również odbywa się FFK. Juliuszowi Machulskiemu udało się stworzyć kultowy film, który czerpie całymi garściami z gatunku, i który wpisał się w kanony polskiego filmu.


    


Trzeci i zaraz ostatni film z poniedziałku to „TerminatorJames’a Camerona. Hala W4, w której film był wyświetlany była miejscem idealnym, wpasowującym się wręcz w klimat filmu – charakterystyczny zapach smaru i maszyn, kurz, który był na starych narzędziach oraz przestronna przestrzeń, która zdawała się żyć własnym życiem. Wydawało się, że sam Arnold Schwarzenegger zaraz wychynie zza któregoś z filarów.

  

Mój pierwszy dzień na Festiwalu dobiegł końca. Łącznie przeszedłem 13km po całym Gdańsku i między kinami.