Filmy bez dna. Na seansie filmu klasy B z Pawłem Trzepizurem

W drugim dniu I Festiwalu Krypty Absurdu, pomiędzy pokazami filmowymi i stolikami pełnymi radosnej publiki udało mi się z usiąść naprzeciwko głównego sprawcy całego zamieszania. Paweł Trzepizur o organizacji festiwalu filmowego, dziełach za trzy złote oraz o kwintesencji kina klasy B.

Anna Pordzik: Spotykamy się na półmetku festiwalu. Jak się czujesz w roli organizatora?

Już troszeczkę stres zszedł. Za nami dwa filmy, przed nami kolejne dwa, wczoraj była parada – najważniejsza część festiwalu!

Jest to pierwszy festiwal, którego jesteś głównym organizatorem. Co było największym wyzwaniem?

Myślę, że organizacja koncertów. Z tym wiąże się dużo innych spraw: załatwienie sprzętu, wynajęcie miejsca, zatrudnienie artysty, sprowadzenie go, wynajęcie hoteli. Warto to robić, ale wydaje mi się, że przy tym było najwięcej pracy.

Czy Katowice lubią kino klasy B?

Jak się okazuje, chyba tak.

A co Ty w nim lubisz?

Poprzedni film, „To Die Is Hard”, który był wyświetlany o 18.35 w Absurdalnej, to kwintesencja kina klasy B. Glenn Berggoetz, reżyser filmu, był i producentem i wykonawcą głównej roli. Ten film, to było jego dziecko. W jego oczach widać zaangażowanie.

W jego głosie też to było czuć.

Dokładnie! Na każdym kroku widać, że zależy mu, żeby ten film był idealny. Nie na tym, by film zarobił, po prostu, by było to dobre dzieło. To było jego marzenie i udało mu się je spełnić. Takie filmy cechuje wolność. Twórcy nie są ograniczeni żadną wytwórnią, dystrybutorami, mogą robić co chcą. Ciężko im jest oczywiście znaleźć pieniądze na te filmy, ale jeśli tylko uda im się odłożyć trochę z kieszonkowego albo z ich wypłat, to robią te dzieła.

Reżyserowie światowej klasy są często ograniczani?

Mój ulubiony reżyser, Darren Aronofsky stworzył niesamowite dzieła:  „Requiem dla snu”, „Źródło”, „Zapaśnik”, „Czarny łabędź” – we wszystkich była widoczna ręka Darrena. Potem zrobił swój pierwszy film w wielkiej Hollywoodzkiej wytwórni. ” Noe: Wybrany przez Boga „, z Russellem Crowe w roli głównej, miał niesamowicie ogromny budżet, ale było widać, że reżyser miał związane ręce. Poprawiono jego scenariusz, niektóre rzeczy zostały mu wmówione, czego nie było w poprzednich filmach. W kinie klasy B, to co twórcy sobie napiszą w scenariuszu, mogą zrealizować bez żadnych problemów.

Pytam o to, bo wiem, że studiujesz na katowickiej filmówce i zastanawiam się, czy nie zostaniesz wykreślony z listy studentów po tym jak zorganizowałeś festiwal filmów klasy B.

Lubię robić coś innego, wyjść ze schematu. Nie interesuje mnie robienie zwykłych etiud studenckich. Moim marzeniem jest nakręcenie filmu klasy B –  chcę to zrobić jak najwcześniej, najlepiej przed zakończeniem studiów. Chciałem pójść w tym kierunku, bo to mnie  kręci, aby po prostu tworzyć i nie być uzależnionym od nikogo. A czy są pieniądze czy nie? Ważna jest miłość do kina. Chcę także zorganizować drugą edycję Festiwalu Krypty Absurdu.

Czy na filmówce wspomina się o kinie klasy B czy to raczej margines, o którym wszyscy wiedzą, że istnieje, a nikt o tym nie mówi?

Trochę tak. Na jednych z zajęć omawialiśmy „Okno na podwórze” Hitchcocka. Analizowaliśmy każdy detal przez cztery zajęcia. Nawet to, że w jednym kącie było widać białego mleczarza, a z drugiej czarnego kota – i była to walka dobra ze złem. Nie mogłem uwierzyć, w to, co słyszę. O kinie klasy B w ogóle się nie mówi. To mały temat tabu. Kiedy rozmawialiśmy o kinie polskim w latach 60. albo 70., wspomniano kilka tytułów. Gdy chciałem podpytać wykładowcę o szczegóły, usłyszałem: „Wygoogluj sobie. Tutaj się nie mówi o takich rzeczach”.

Mogę sobie wyobrazić, że po zajęciach wracasz do domu i po całym dniu dobrego kina relaksujesz się przy zombie.

Coś w tym stylu. Wyszukuję filmy na Kryptę i inne klasyki.

Jaka jest relacja pomiędzy kinem klasy A i kinem klasy B?

Wydaje mi się, że to są po prostu dwa różne światy. Kino klasy A jest wyświetlane w kinach i  telewizji, jest sprzedawane wraz za gazetami za 20zł w kioskach. Kino klasy B jest undergroundowe, możemy je zobaczyć tylko w Internecie lub na festiwalach specjalizujących się w nim. W innych mediach ciężko cokolwiek znaleźć. Czy dystrybutorzy boją się, że jeśli kupią prawa do takiego filmu, to nikt nie przyjdzie? Nie wiem. Wydaje mi się, że warto rozpocząć w Polsce to, co się działo w Stanach w latach 80. i 90., małą miłość do kina klasy B. Zbudować trend oglądania filmów dziwnych. W tych filmach nie ma drugiego albo i trzeciego dna, nie ma wielkiej  symboliki. To są proste i zabawne filmy, na które przychodzimy się odstresować, wypić piwo ze znajomymi, pośmiać się w większym gronie.

Pierwszy kontakt z tym gatunkiem może być dosyć brutalny, jeśli ktoś jest wychowany w kulturze filmu kinowego. Jak wyglądał Twój pierwszy kontakt z tym typem filmu?

Wcześniej już interesowałem się kinem innym i wiedziałem o istnieniu kina klasy B. Na samym początku studiowania natknąłem się na małe stoisko z filmami. Budżet studencki nie jest duży, więc szukałem filmów na najniższej półce. Znalazłem ciekawy tytuł „Twardy pociąg”. Kosztował trzy złote i akurat tyle miałem w portfelu. Włączyłem i zakochałem się w tym. Nie będę przytaczać fabuły, bo jest dosyć obrzydliwa. Od tego momentu wykupiłem wszystkie filmy z tego stoiska i zacząłem szukać ich w Internecie. Potem przyszedł festiwal kilOFF, na którym postanowiłem zrobić swój blok z kinem klasy B, aby zobaczyć, czy innym ludziom się też podoba.

Na większości festiwali, jeśli pojawia się kino tego typu, to pokaz zatytułowany jest „Najgorsze z najgorszych”. Festiwal Krypty Absurdu to trzydniowe święto.

Wydaje mi się, że w Polsce ten gatunek jest nieznany, niedoceniany. Warto go przedstawić ludziom. Uświadomić, że jest też coś innego poza kinem i telewizją, że istnieje podziemie filmowe w całej Europie. Na comiesięcznych pokazach wyświetlamy filmy z Hiszpanii, z Niemiec, z Francji. Istnieje coś innego niż Hollywoodzkie, wielkobudżetowe filmy. A trzy dni są idealnym odpoczynkiem po ciężkim tygodniu.

Kiedy możemy spodziewać się kolejnej dawki absurdu?

Nie zwalniamy tempa i 7 czerwca zapraszamy na koniec  1 sezonu Krypty czyli 9. Pokaz Krypty Absurdu w Absurdalnej o 20.

I Festiwal Krypty Absurdu odbył się w dniach 18-20 maja br.

Fotorelacja z I dnia festiwaluTymoteusz Staniek 

Filmowe Południe było patronem medialnym wydarzenia.